Olka i Gośka
Był zarys pomysłu, były chęci, byli ochotnicy, była pogoda (tak nam się przynajmniej zdawało), była wreszcie decyzja o wykonaniu małej foto-seszyn. Lokalizacja: zalasewskie bezdroża; temperatura: mało przyjazna, jak na tak lekkie odzienie; wiatr: cholernie mocny. Dlatego też wyrazy uznania i megaszacun dla Olki i Gośki za robienie poker-face i nie danie po sobie poznać, że odmrażały sobie kończyny! Dziękóweczka dla Ozziego za pomoc techniczną oraz dla Przema za transport i wsparcie techniczne również oraz przede wszystkim dla Olki i Gośki za poświęcenie dla sztuki i fantastyczną stylizację własnego autorstwa!
Panorama 360° i efekt planetki
Jednego wieczora, błąkając się po internecie, natknąłem się na dość ciekawe podejście do tematu "panoramy". Fotka (a w zasadzie kolaż fotek) wywarła na mnie takie wrażenie, że postanowiłem zrobić coś takiego samemu. A, że nie jestem żul, to dla chętnych i ambitnych przedstawiam małe how-to bazujące na moich doświadczeniach, ażeby sobie też mogli takie ładne, własne planetki stworzyć i zaoszczędzili sobie nerwów oraz czasu na borykanie się z problematyką sklejania panoram.
MotorShow = LadyShow
Każdy szanujący się, zapalony fan motoryzacji (czyli nie ja) na pewno wiedział, że właśnie trwają targi "Motor Show", na które, korzystając z przywilejów posiadania legitki prasowej i możliwości "wbicia za damkę", postanowiłem się wybrać. Mniej ludu = lepiej, bo mniejsza szansa na złapanie jakiegoś przypadkowego gamonia w kadrze, dlatego na celownik trafił pierwszy z trzech dni owych targów, na który "przeciętny zwiedzający" wstępu teoretycznie nie ma, bo jest to dzień dla mediów, biznesu i VIP'ów. Jednak, jak wiadomo, teoria niewiele ma do praktyki i tak oto na owe targi wyruszyłem razem z VIP'em Arkiem i VIP'em Michałem, którzy wejściówki sobie po prostu załatwili. Też za damkę.
Bez patetycznego wstępu
Tworząc swoje pierwsze, z prawdziwego zdarzenia, portfolio, pomyślałem, że świetnym jego uzupełnieniem będzie takie właśnie cudo, blogiem zwane. Rozmyślałem długo nad umieszczeniem miliarda mrugających gifów oraz cudnych motylków latających za kursorem, przyprawiających o epilepsję i oczopląs każdego odwiedzającego, ale ostatecznie po piętnastym rzucie monetą, która za żadną cholerę nie chciała stanąć na rancie zrezygnowałem ze smutkiem z tych fantastycznych dodatków. Najwyraźniej los chciał inaczej...





One Exposure
Widelec